poniedziałek, 14 kwietnia 2014

peeling enzymatyczny Ulga Ziaja

Peeling twarzy i ciała jest dla mnie elementem podstawowej pielęgnacji. Zarówno jeden, jak i drugi wykonuję raz w tygodniu. Dzięki temu moja skóra ma czas się zregenerować, martwy naskórek nie gromadzi się (zwłaszcza na twarzy), a przez to skóra wygląda lepiej i mam wrażenie, że lepiej przyjmuje wszelkie składniki odżywcze z kremów :)

Jednak najtrudniejsze, moim zdaniem, jest znalezienie idealnego peelingu. Do ciała już taki znalazłam, do twarzy jeszcze szukam...

Jak się domyślacie po ostatnim zdaniu, peeling enzymatyczny nie spełnił moich oczekiwań. Mimo to, chcę go zrecenzować, może to pomoże Wam podjąć decyzję, czy go kupić :)


 Zadaniem peelingu enzymatycznego jest rozpuszczenie martwego naskórka. Nakładamy go na twarz na kilkanaście minut (zgodnie z sugestią producenta), po wyznaczonym czasie zwilżamy twarz, masujemy ją i zmywamy resztę peelingu.


Peeling enzymatyczny Ulga z Ziaji miał gęstą konsystencję, dzięki której nie spływał z twarzy, nie miał żadnego zapachu, co było plusem. Jednak mojej skóry mieszanej nie peelingował zbyt dobrze, nawet moje suche policzki wyglądały lepiej, gdy robiłam peelingi ziarniste, dlatego do takich peeleingów wracam :)

Myślę, że do skóry tłustej ten peeling też nie będzie się nadawał, ale przy suchej może się sprawdzić lepiej. Dlaczego?! Bo jest delikatny i rzeczywiście złuszcza naskórek, jendka tyle delikatnie, że efekty nie są specjalnie spektakularne. 

Na szczęście jego cena nie jest wysoka (około 9 złotych), więc można go wypróbować. Jest też wydajny, mimo, że nakładałam go sporo na twarz.

Ja jednak do niego nie wrócę i osobom o cerze mieszanej nie polecam :)

XOXO
L'arancia ;)



Brak komentarzy: