poniedziałek, 28 października 2013

pij wodę!

Wstałam dziś bardzo wcześnie, więc padam na twarz, pewnie jak dotknę głową poduszki to od razu zasnę :P

Ale chciałam się podzielić jeszcze jedną wiadomością, otóż okazało się, że odwołali mi jutrzejsze zajęcia, do tego środę mam wolną, a czwartek zrobili wolny wykładowcy (oczywiście, dzięki drobnej sugestii studentów, że nie będzie ich na zajęciach) i dlatego jutro po południu jadę do domu :D Mam trochę pracy, ale mam nadzieję, że uda mi się to ogarnąć w domu, także postaram się dalej wstawiać posty ;) To by było na tyle, jeśli chodzi o ogłoszenia :P

A teraz tekst niczym z zakupów Mango: czy też tak macie, że w ferworze dnia zapominacie o piciu wody? Jeśli tak, to mam dla Was idealną przypominajkę i to całkowicie za darmo (jeśli chodzi o smartfon z Androidem, jak to będzie w przypadku iPhone'a nie wiem) :D

Aplikacja Waterbalance 


to zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o takie programy :) Przypomina o piciu wody, ale nie nachalnie i to dobrze, bo z czasem tak przyzwyczajamy się do regularnego picia wody, że nie potrzebujemy ciągłego przypominania nam o jej piciu :)


Jak widzicie możemy wybrać różne napoje i ich pojemność, następnie po wypiciu pewnej ilości wody widzimy, jaki jest procentowy poziom nawilżenia i wodnej równowago naszego organizmu ;)

Od razu wyprzedzę pytania, dlaczego kawa i czarna herbata obniżają nasz poziom wody? Bo zawierają w sobie kofeinę/teinę, które to obniżają poziom wody w organizmie, dlatego też tak często po herbacie lub kawie odczuwamy "suchość" w gardle, najlepiej wtedy popić te trunki wodą :) Nie jestem tego pewna, ale wydaje mi się, że alkohol też może obniżyć poziom wody, jeszcze tego nie sprawdzałam :P

Ja ze swojej strony gorąco polecam tę aplikację, moim zdaniem jest najlepsza z wielu dostępnych (bo wszystkich nie sprawdziłam). Jeśli tak, jak mnie, zdarzało Wam się lub dalej tak jest, że zapominacie o piciu wody, to koniecznie zainstalujcie tę aplikację!!! Aha, i stosujcie zasadę, że wodę należy pić małymi łyczkami, regularnie, przez cały dzień, czego sobie i Wam życzę

XOXO
L'arancia ;)

niedziela, 27 października 2013

metaliczny manicure

Tkaniny jakby z kosmicznej przestrzeni są od jakiegoś czasu bardzo modne. Co prawda. na ubraniach jakoś mnie nie przekonują, na dodatkach to już inna historia ;) 

Jakiś czas temu zakochałam się w etui na iPada z H&M z odblaskowego, jasnego materiału imitującego skórę węża (co z tego, że nie mam tabletu i nie kupiłam tego etui, moja miłość trwa :P )

Podążając za modą, stwierdziłam, że przeproszę się z metalicznym lakierem z Miss Sporty :)


Kolor w buteleczce to 050 i wygląda tam na bardzo interesujący, na paznokciach jest już gorzej :/


Kiepsko się nakłada, robią się smugi, a lakier jest gęsty. Do tego kolor, przynajmniej u mnie, wygląda tak sobie! Dużo lepiej wygląda w butelce.

Inne lakiery Miss Sporty są dużo lepszej jakości, te metaliczne są wyjątkowo kiepskiej jakości, dlatego metalicznych nie polecam, moim zdaniem wyglądają niezbyt dobrze, lepiej zainwestować w inny kolor!!!

XOXO
L'arancia ;)


sobota, 26 października 2013

"Daję nam rok"

Kolejny ciężki dzień za mną, najgorsze jest to, że sprzęt do badań, które muszę zrobić do magisterki, odmawia mi posłuszeństwa!!! grrr...

Dla mnie najlepszym sposobem na odstresowanie jest film, najlepiej komedia ;) Co prawda dziś musiałam przysiąść do pisania pracy magisterskiej i nie oglądałam filmu, ale Wam chcę polecić komedię "Daję nam rok"


Wiem, że zwiastun jest troszkę dziwny, ale film na odstresowanie dobry, choć nie jest to typowa komedia romantyczna :) To trochę taka komedia romantyczna "na opak"!

Mnie najbardziej podobała się fryzura i stroje głównej bohaterki :P Wiem, że to banalne, ale jako kobieta nie mogłam pominąć tego faktu ;)

Po za tym, film jest śmieszny, ale też daje do myślenia, jeśli chodzi o małżeństwo, jak dla mnie trafia w "sedno", że małżeństwo to nie tylko sielanka i życie "długo i szczęśliwie", ale proza życia i ciężka praca! Dlatego nie ma się, co spieszyć z podejmowaniem pewnych decyzji :)

Do tego dobrze dobrani aktorzy, no może do głównej bohaterki mogłabym się przyczepić, że jest momentami sztuczna, ale przynajmniej dobrze wygląda na ekranie, więc wybaczam :P

Podsumowując, film warty obejrzenia!

XOXO
L'arancia ;)

 

piątek, 25 października 2013

wuytłumaczenia :)

Dziś post o przedziwnym tytule :P Po prostu muszę się przed Wami wytłumaczyć, dlaczego ostatnio nic nie pisałam ;)

Jak się domyślacie mam urwanie głowy!!! Przede wszystkim dlatego, że muszę pisać pracę magisterską i robić badania do niej. To wszystko zajmuje mi całe dnie i wieczory, a potem padam na twarz, więc jak tylko przyłożę głowę do poduszki, od razu zasypiam :D 

Do tego tydzień mam zawalony zajęciami, dlatego mam przerwę w dodawaniu wpisów.

Zbliża się weekend, także mam nadzieję, że naładuje troszkę baterie i wrócę do Was z nową energią :)

Mam już kolejne pomysły na wpisy i filmiki, także zaglądajcie do mnie, jak najczęściej ;)

XOXO,
L'arancia ;)

środa, 23 października 2013

duet idealny #2 peeling enzymatyczny + gąbeczka do twarzy z PVA

Niektóre produkty choć sprzedawane oddzielnie, tworzą idealny duet i nagle okazuje się, że przestajemy móc używać jeden bez drugiego ;)

W moim przypadku takim duetem jest peeling enzymatyczny i gąbeczka z PVA! Na razie powstrzymam się od recenzji, bo za krótko go używam, ale nie martwcie się, recenzja się pojawi ;)


Zapytacie pewnie dlaczego te dwa produkty są idealne dla siebie. Otóż, gdy nałożymy na twarz peeling enzymatyczny, musi on na niej pozostać 10-15 minut. To sprawia, że on troszkę zasycha. Dlatego moczę gąbeczkę w gorącej wodzie i przykładam (wyciśniętą) do twarzy, żeby rozmiękczyć peeling. Następnie przecieram twarz gąbeczką, którą płuczę w letniej wodzie, w ten sposób zbieram peeling z twarzy, jednocześnie jej nie podrażniając, bo gąbka bardzo delikatnie zbiera produkt i, co ważne robi to też dokładnie! Na koniec płuczę twarz w zimnej wodzie i ją kremuję. Mam wrażenie, że dzięki takiemu połączeniu produktów moja twarz jest dokładnie wypeelingowana :D


Gąbeczkę kupiłam w Rossmannie za 3,99zł 

Peeling enzymatyczny Ziaja Ulga kupiłam w dziale drogeryjnym dużego marketu za 8,99zł

Polecam każdemu taki duet idealny!!!

XOXO
L'arancia ;)

poniedziałek, 21 października 2013

Pou

Kolejna odsłona cyklu "komórkowe aplikacje" ;) Dziś Pou, czyli moja ukochana aplikacja, w której opiekujemy się "kartofelkiem" :P

Uwielbiam zwierzęta, ale w akademiku, w którym teraz mieszkam, moja współlokatorka ma alergię na sierść i nie mogę trzymać nic futerkowego ;P Zatem zastępuję sobie brak zwierzaka Pou ;)

Tak wygląda mój Pou, jest już duży, jak widzicie, bo hodowany już od roku, albo dłużej ;)

Fenomen tej aplikacji, moim zdaniem, polega na tym, że Pou nie może umrzeć :P Czyli, jak nie mamy czasu się nim zająć, to on poczeka. A do tego twórcy gry interesują się nią i często dodają do niej aktualizacje, tak żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Jak przystało na opiekuna, musimy karmić, myć, zabawiać i usypiać naszego "kartofla", a dzięki tym rodzajom opieki zarabiamy pieniądze, żeby kupować Pou ubrania, wystrój wnętrz i jedzenie :) Przez to "personalizujemy" Pou i staje się on "naszym" zwierzakiem!

Czy gra może się znudzić? Pewnie tak, ale ja jak na razie mam "kuku na muniu" na jej punkcie :P I polecam ją każdemu!!!

XOXO
L'arancia






niedziela, 20 października 2013

jesienny manicure

Weekend minął mi za szybko :P Ale tak to jest, jak trzeba zrobić milion rzeczy i do tego ma się w sobotę urodziny koleżanki ;)

Na szczęście, w międzyczasie, udało mi się pomalować paznokcie :) Kolejny raz moim ukochanym jesiennym lakierem essi,e o wdzięcznej nazwie Wicked ;)



Za co kocham ten lakier, za niebanalny kolor <3 Bo nie można go zdefiniować jednym słowem. Lakier na "pierwszy rzut oka" jest burgundowy, ale na paznokciach wygląda jakby był brązowy, gdy opuścimy dłonie, to można w nim dostrzec fioletowe nuty, natomiast, gdy słońce świeci na moje paznokcie to lakier wygląda jak czerwone wino :D I jak go tu nie kochać <3



Moim zdaniem ten lakier jest idealny na jesień i zimę, ale także sprawdzi się na "wieczorne" wyjścia wiosną i latem ;) Zatem jest to lakier uniwersalny, który polecam każdemu! Wiem, że lakiery essie nie należą do najtańszych, ale warto w nie zainwestować, bo długo trzymają się paznokci (ciemny kolor był na moich paznokciach tydzień!!!) i schnie w ekspresowym tempie ;) Polecam!!!

XOXO
L'arancia ;)

czwartek, 17 października 2013

projekt denko #3

Dziś ekspresowy post ;)

Zapraszam na projekt denko w moim wykonaniu :D

Życzę miłego oglądania!

XOXO
L'arancia ;)



środa, 16 października 2013

czarna kredka do oczu - jako podstawowy artykuł do makijażu

Nie zawaham się powiedzieć, że każda kobieta przynajmniej raz w życiu malowała oczy czarną kredką ;) 

Czarna kredka jest z jednej strony podstawą w makijażu, a z drugiej można nią sobie zrobić krzywdę! Nie wiem, jak Wy, ale ja nie lubię mocnego makijażu, a nie wyobrażam sobie, żeby w moim kuferku nie było czarnej kredki, dlatego mam trzy i eyeliner :P


Mam kredki z essence, Avon, Miss Sporty, a eyeliner z Lovely ;)

Sporo tego jest, ale używam jednej kredki na raz :P Z essence już się kończy, Miss Sporty dostałam jako gratis do brązowej kredki, a tę z Avonu oddała mi mama!

Kredka essence jest bardzo miękka, tak samo ta z Avonu. Wiele do życzenia pozostawia ta z Miss Sporty, ale mam na nią sposób ;) Lekko przypalam jej czubek i staje się miękka, musicie tylko uważać, żeby się nie poparzyć!!!




Czarna kredka służy mi przede wszystkim do optycznego zagęszczania brwi i stonowania mocnego koloru pomarańczowego cienia do powiek :) Zaznaczam nią tylko górną powiekę, żeby nie zmniejszać oka i nie wyglądać zbyt demonicznie ;P Eyeliner stosuję dodatkowo, gdy chcę wzmocnić czerń na powiece. Raczej na dzień tego nie robię, bardziej, gdy mam w planach spotkanie "wieczorową porą" ;)

Tym krótkim postem, chciałam Was przekonać, że czarna kredka pasuje każdemu! Przecież nie musimy nią rysować grubych kresek, czy obrysowywać oczu dookoła :) 

XOXO
L'arancia ;)

poniedziałek, 14 października 2013

Instagram

Kiedy decydowałam się na zmianę telefonu komórkowego na nowy, wiedziałam, że chcę mieć system operacyjny Android, bo mam "na oku" kilka ciekawych aplikacji, które chcę mieć w komórce. 

Chcę dziś rozpocząć poniedziałkowy cykl wpisów o aplikacjach, które moim zdaniem sprawdzają się w codziennym życiu, ułatwiając je, a także takie, które dostarczają nam nie małej rozrywki, aż po takie, które są po prosty trendy i jazzy :P

Dziś na tapetę, idzie program, który z każdym dniem ma coraz więcej fanów, w tym mnie, czyli Instagram ;)

Pewnie wszyscy to wiedzą, ale pro forma napiszę, że aplikacja służy do robienia zdjęć komórką, przerabiania ich i zamieszczania na swoim koncie :)

Właściwie fenomen tego programu nie był dla mnie do końca jasny, dopóki sama go nie zainstalowałam ;P Teraz z uporem maniaka zaglądam na mój Instagram, co chwila i patrzę, czy ktoś z osób, które obserwuję, nie zamieściło nowego zdjęcia. A ludzie potrafią zamieszczać mnóstwo fajnych rzeczy i nie mam tu na myśli jedzenia :P Lubię oglądać zdjęcia miejsc, w których jeszcze nie byłam, a czasem nie wiedziałam, że istnieją ;) Ale przede wszystkim lubię podglądać nowe zakupy, zwłaszcza te kosmetyczne :)

Ale oprócz tego, najbardziej lubię robić i zamieszczać własne zdjęcia :D Jeśli jesteście ciekawi, jakie to zdjęcia, to zapraszam na mój Instagram, adres znajdziecie na blogu po prawej stronie :) 
Miłego oglądania!!!


XOXO
L'arancia

niedziela, 13 października 2013

Mandarynkowe paznokcie

Uwielbiam Mirandę Kerr i nie wiem, czy moja miłość do niej zaczęła się od pomarańczowego lakieru na jej paznokciach, czy wcześniej :P

Kiedyś pomalowałam paznokcie żółtym lakierem, ale okazało się, że nie pasuje on do moich rąk i chciałam wtedy zrezygnować z takich żywych kolorów, ale... pewnego pięknego dnia oglądałam gazetę, w której w dziale "Trendy", prezentowane były pomarańczowe lakiery.  Nie tylko były tam fotografie lakierów, ale także gwiazd, które mają pomalowane na taki kolor paznokcie :) Mnie urzekło to zdjęcie ;)






 Już wtedy wiedziałam, że to kolor dla mnie :P Kolor lakieru był opisany, jako mandarynkowy i był produktem marki essie. Znana marka lakierów, która nazywa swoje lakiery w bardzo charakterystyczny sposób :) Niestety, w tym artykule nie była ona podana!

Zatem była zdana tylko na swoje oczy :P I namiętnie wypatrywałam mandarynkowego lakieru, aż w końcu znalazłam :D



Kolor lakieru idealny, ale pojemność bardzo mała, bo tylko 5ml, a do tego cena  22zł, porażała! Na szczęście trafiłam na promocję i mój idealny lakier kupiłam za 11zł :)



Moim zdaniem lakier jest idealny, na każdą pogodę i pasuje "jak ulał" do moich dłoni ;)

XOXO
L'arancia


P.S. już wiem jak nazywa się lakier essie w mandarynkowym kolorze - Fear&Desire :)










sobota, 12 października 2013

Była sobie dziewczyna...

Każdemu sobota kojarzy się z czymś innym, bo każdy ma inny plan na ten dzień. U mnie oznacza poranny jogging, zakupy, sprzątanie i wieczór z filmem :) 

Nie przepadam za "nocnym życiem" i bardzo mało "imprezuję", zdecydowanie bardziej wolę posiedzieć w domu, wziąć relaksującą kąpiel, zrobić peeling kawowy, a potem oglądać film, nawet do późna, w cudownym domowym zaciszu. Tak, tak, mega domatorka ze mnie :P

Zatem, jak możecie się domyślić, oglądałam w swoim życiu duuużo filmów :P I jednym z nich chciałam się z Wami podzielić, dziś na warsztat idzie "Była sobie dziewczyna"!

Film opowiada o:


Pozwoliłam sobie zamieścić zwiastun, bo on dobrze  pokazuje o czym jest ten film :)

Ja ten film obejrzałam z przyjemnością. Wydaje mi się, że większość dziewczyn/kobiet będzie umiała wczuć się w sytuację bohaterki, bo wiele z nas marzy o wielkiej miłości, podróżach i światowym życiu :) Mnie najbardziej urzekły stroje ala lata 60, dobry scenariusz, bo co najważniejsze zaskakujący. Twórcy filmu pozostawiają ocenę postępowania Jenny widzowi, co jest bardzo dobre, bo film opowiada pewną historię, a nie od samego początku moralizuje i poucza, jak my mamy się zachowywać.

Wiem, że ten film ma już kilka lat, ale jeśli go jeszcze nie widzieliście, to polecam :)


piątek, 11 października 2013

gadżety do komórki ;)

Ostatnio mam takie urwanie głowy, że nie mam czasu podrapać się w nos :P Poważnie, cały czas coś robię, a to uzupełniam papiery z praktyki, a to załatwiam coś na uczelni, a to w akademiku moja kolej sprzątania, oszaleć można :P

Jak to dobrze, że lubię wszystko planować, dzięki temu, że zapisuję wszystko w kalendarzu, w tym szaleństwie, nie zapominam o Was ;) 

Dziś chcę się podzielić moją radością, jaką dostarcza mi moja nowa komórka :) Nie sądziłam, że taka mała rzecz, tak mnie ucieszy :) Teraz jak muszę coś sprawdzić szybko w internecie, łapię za komórkę, do tego mam trochę gier, więc nie nudzę się na zajęciach ;) Zamykając to w trzech słowach - kocham moją komórkę <3

A jak się kocha, to się dba ;) 
Dlatego ja o nią bardzo dbam, mam folię ochronna na ekran, obudowę na tył telefonu, żeby ochronić przed zadrapaniami, ale też dlatego, że chciałam mieć niepowtarzalną komórkę. Tę bardzo fajną obudowę dostałam od chłopaka na urodziny! Dzięki D <3 uwielbiam ją ;*

 Do tego nie trzymam komórki w torebce bez dodatkowego etui, bo jak mi wypadnie to żegnaj ekranie ;P Etui kupiłam w H&M!

I na koniec do czyszczenia ekranu mam specjalną ściereczkę do czyszczenia ekranu. Dostałam ją od koleżanki, która pracuję w T-mobile i w tym miejscu jej bardzo za tę ściereczkę dziękuję, bo ułatwia mi korzystanie z dotykowego telefonu ;*


Dzięki tym trzem "gadżetom" użytkowanie mojej komórki to czysta przyjemność ;)

XOXO
L'arancia

czwartek, 10 października 2013

ulubieńcy wakacji ;)

Niektórzy zdążyli już zapomnieć o wakacjach, a moje jeszcze trwają (już słyszę ten pomruk zazdrości :P ). Po prostu mam jeszcze praktyki, ale od poniedziałku wracam już na uczelnię i koniec słodkiego leniuchowania :/

Na pożegnanie lata mam dla Was filmik o wakacyjnych ulubieńcach, zatem miłego oglądania :)

XOXO
L'arancia


środa, 9 października 2013

suchy szampon Batiste

Dzisiejszy dzień mnie wykończył :P Wstałam rano, przed wyjściem nagrałam szybki filmik, potem praktyki, analiza ankiet, turbo spalanie z Ewą i padam na twarz, dlatego dzisiejszy wpis będzie krótki i na temat ;)

O firmie Batiste usłyszałam od mojej przyjaciółki i pomyślałam, że te suche szampony to kit, bo miałam już wcześniej suchy szampon z firmy Beauty Formulas, który nie robił nic.

Ale zagłębiłam się w temat, jak to ja, i Batiste miał rewelacyjne recenzje, więc kiedy dowiedziałam się, że będzie dostępny w drogerii Hebe, wiedziałam, że muszę go kupić! 

I stałam się szczęśliwą posiadaczką wiśniowego suchego szamponu ;)


Jak bym określiła Batiste jednym słowem - rewelacyjny!!!

Pięknie pachnie, świetnie odświeża włosy, unosi je u nasady i sprawia, że łatwiej jest je ułożyć, a do tego nie bieli włosów, a jak wiecie mam ciemne włosy. Na początku, jak rozpylimy go na głowie, to jest biały, ale wystarczy troszkę wetrzeć (zgodnie z instrukcją na opakowaniu) i mamy fryzurę, jak nową :D

Tu macie instrukcję obrazkową ;)

Teraz nie mogę się bez niego obejść, zwłaszcza, gdy chcę szybko odświeżyć fryzurę ;) Dlatego, jeśli zastanawiacie się nad kupnem, to polecam!

XOXO
L'arancia

wtorek, 8 października 2013

peeling kawowy (DIY) czy gotowy, ze sklepowej półki?

Jakiś czas temu, przy okazji recenzji peelingu do twarzy, pisałam, że peeling to podstawa mojej pielęgnacji, nie tylko twarzy, ale także ciała.

Tylko jaki peeling wybrać, bona rynku mamy ich całe mnóstwo do wybrania, od tych drobnoziarnistych po cudowne, które mają zwalczyć nasz cellulit ;) A może lepiej postawić na peeling domowej roboty, czyli bardzo popularny, już od jakiegoś czasu, peeling kawowy?!

Moje wątpliwości, co do tego, który peeling wybrać, rozwiały się, gdy zdecydowałam się wypeelingować ciało kawą, której dużo pije się w moim domu ;) Moje ciało było gładkie, jak nigdy dotąd, a kosmetyki wnikały w nie jak w gąbkę (w pozytywnym znaczeniu)! Żaden peeling kupiony w sklepie nie dawał u mnie tego efektu!!!

Dlatego, z całego serca polecam peeling kawowy :) 

Ale pewnie zapytacie teraz, jak taki peeling zrobić? Najprościej jak się da, bo możemy wykorzystać do wykonania do nawet fusy z zaparzonej kawy. Mamy wtedy peeling z recyklingu, zatem jesteśmy EKO ;P I oszczędzamy pieniądze, bo kupowanie kawy tylko, żeby zrobić peeling, to duży wydatek.

Do takiego peeling możemy dodać, co nam się podoba, ale równie dobrze możemy użyć samej kawy. Ważne, żeby przed peelingiem dodać do kawy troszkę wody, żeby lepiej się rozprowadzała po ciele.

A jeśli chcemy coś dodać, to może to być: sól, cynamon (żeby ładnie pachniał peeling), masło shea lub kokosowe, żeby zbić kawę w dosyć jednolitą masę :)

Jeszcze nie wiecie, jak to zrobić, zatem zamieszczam dwa filmiki, które moim zdaniem są najlepszym instruktarzem ;) Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć miłego oglądania :*

XOXO
L'arancia ;)




niedziela, 6 października 2013

wspomnienie lata ;)

Jesień za pasem, ale ciepły weekend przypomniał mi o lecie i wakacjach. Gdy od rana świeci słońce, to chce się wstać "skoro świt" ;)

A jak się już wstanie rano i przez otwarte okno wpadnie rześkie, ciepłe, choć jesienne powietrze, to od razu wiadomo, że to idealny czas na poranny jogging. Zatem sezon z porannym bieganiem uważam za otwarty :D Wbrew pozorom, na wakacje musiałam zawiesić bieganie, bo liczne wyjazdy nie pozwoliły mi na regularne ćwiczenia, ale już wracam do formy ;) Mam już plan treningowy, zobaczymy co z tego wyjdzie :P Jedno jest pewne, podzielę się tym z Wami!

Wspomnieniem lata jest dla mnie coś zupełnie innego ;)


 Czerwony kolor moich paznokcie u stóp, to oprócz długich palców, mój znak rozpoznawczy ;) Tylko ten kolor akceptuję na swoich stopach (ale nie pytajcie dlaczego)!

Latem zawsze dodaję małe złote cekiny na duży palec, ot taki mały dodatek do opalenizny :) Pomysł na taki pedicure ściągnęłam od Pani, która była razem ze mną na wycieczce we Włoszech. Ach, pięknie wglądały jej paznokcie we włoskim słońcu! Pozazdrościłam jej i teraz gdy mam wolną chwilę ozdabiam w ten sposób paznokcie :)


Małe zbliżenie, chociaż taki sposób zdobienia lepiej prezentuje się z daleka i co najważniejsze pasuje do wszystkiego. A jeśli mamy dobry top coat, to potrafi trzymać się nawet dwa tygodnie :D

XOXO
L'arancia ;)

piątek, 4 października 2013

peeling do twarzy Synergen

Uwielbiam piątkowe wieczory, kiedy weekend dopiero przede mną. Zwykle wieczorem oglądam jakiś film, a teraz, gdy za oknem tak zimno, piję ciepłą herbatę z miodem i cytryną :)

Piątkowe wieczory wiążą się też dla mnie z pewnym pielęgnacyjnym rytuałem. Każdy piątek jest dniem z peelingiem do twarzy ;)

W mojej pielęgnacji peeling skóry twarzy jest bardzo ważny, bo po nim moja skóra, z cerą mieszaną, lepiej chłonie składniki odżywcze z kremów ;)

Do tej pory używałam peelingu Synergen z Rossmanna

Zdjęcie pustego już opakowania, dlatego czas na recenzję tego produktu :)

Tego konkretnego peelingu nie ma już w ofercie Rossmanna, ale tej firmy są inne Synergen, niestety nie wiem, czy podobne do tego, ale na wszelki wypadek robię recenzję produktu :P

Oto opis producenta:
Szczerze mówiąc, to ten peeling na pewno nie był delikatny, drobinki były ostre. Ja się tym nie przejmowałam, bo masowałam twarz bardzo ostrożnie i wydawało mi się, że takie grube i ostre drobinki dobrze oczyszczą twarz.

 Na zdjęciu jeszcze troszkę widać konsystencję produktu. Wygląda na jedwabistą, jednak pozory mylą :P

Przekonałam się, że się mylę, gdy użyłam peelingu drobnoziarnistego, bo dopiero po nim moja skóra była gładka, jak "pupcia niemowlaka" :P W tym momencie wiedziałam już, że powinnam szukać peelingów drobnoziarnistych, ewentualnie enzymatycznych

Moim zdaniem, firma Synergen nie straciła na wycofaniu tego produktu, jeśli byłby dostępny, to i tak bym go nie kupiła!

Dziś zaczynam nowy peeling, tym razem enzymatyczny Ulga z Ziaji. Wybór padł na peeling enzymatyczny, bo zastosowanie takiego peelingu, było zgodne z moimi oczekiwaniami. Czy podjęłam dobrą decyzję dowiem się już za chwilę, gdy będę robić peeling :P Spodziewajcie się relacji z "pierwszego wrażenia" na moim Twitterze ;)


czwartek, 3 października 2013

Projekt denko #2

Po mojej długiej nieobecności na YT, wreszcie udało mi się zamieścić filmik, jak widzicie po tytule z projektem denko :)

W filmiku opowiadam o 16 produktach :) Wiem, że filmik jest lekko opóźniony, ale musicie mi to wybaczyć, bo miałam intensywne wakacje :)

Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć miłego oglądania ;)


A już niedługo (może w przyszły czwartek) pojawi się filmik z ulubieńcami ;)

środa, 2 października 2013

krem z aloesem Alterra

Odzyskałam połączenie z internetem i teraz mogę już pełną parą prowadzić blog ;P Postaram się zaglądać tu codziennie, ale mam w tym roku sporo pracy na studiach, więc czasami mogę znikać na jakiś czas, ale nie martwcie się, wrócę, bo bardzo to lubię :)

A teraz już przechodzę do głównego tematu posta ;)

Krem do twarzy, to w mojej pielęgnacji podstawa, zwłaszcza suchej skóry na policzkach. Dlatego potrzebuję dobrego kremu nawilżającego. Skuszona pozytywnymi recenzjami postanowiłam kupić krem z aloesem do skóry suchej i wrażliwej z Alterry.

Opis producenta na opakowaniu utwierdził mnie w przekonaniu, że chcę ten krem wypróbować, dlatego zaraz po zakupie wzięłam się za testowanie ;) Po ponad 3 miesiącach krem się skończył i mogę się teraz podzielić opinią na jego temat.

Nie lubię jak kosmetyki pachną zbyt intensywnie, a ten krem niestety pachniał bardzo mocno, niby zapach był ładny, ale dla mnie zbyt intensywny. I to jest podstawowy powód, dla którego nie kupię tego kremu więcej. Kolejna rzecz na minus, to słabe nawilżenie (choć w porównaniu z kremem, który mam teraz, to Alterra nawilżał lepiej), po południu moje policzki były zaczerwienione i "tempe" w dotyku :/ Plusów sobie nie przypominam, na pewno nie wrócę już do tego kremu. Może skuszę się jeszcze na wersję bezzapachową, która ma gęstszą konsystencję, zobaczymy :)

Nie polecam tego kremu, no chyba, że ktoś nie ma tak suchych policzków jak ja ;)