czwartek, 27 lutego 2014

ulubieńcy zimy 2013/2014

Czas szybko płynie, jeszcze nie dawno odliczałam dni do Świąt Bożego Narodzenia, a teraz mamy już koniec lutego i akurat Tłusty Czwartek :) 

Każdy koniec, to nowy początek - taką mądrość usłyszałam kiedyś w pewnym filmie (nie mogę sobie przypomnieć, w którym). Zgadam się z tą maksymą w 100%, dlatego koniec lutego, oznacza
dla mnie koniec zimy i początek wiosny. Co prawda w marcu może jeszcze nie być tak wiosennie, jakbym sobie tego życzyła, ale i tak zimę uważam za zakończoną :P 

Koniec zimy, a początek wiosny, oznacza także podsumowanie minionych trzech miesięcy.
A podsumowanie oznacza filmik z ulubieńcami :D Mam nadzieję, że będzie się Wam podobał, miłego oglądania!


środa, 26 lutego 2014

Dlaczego warto pić wodęz cytryną?

Na wielu blogach, kanałach na You Tube, czy nawet w książkach każdy powtarza, że należy
pić ciepłą wodę z cytryną. 

Posłuchałam tej rady, ale w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, co mam daje taka woda
z cytryną?!

Jakby w odpowiedzi na moje pytania, przyszedł pewien artykuł w popularnym serwisie :)

wtorek, 25 lutego 2014

kolagenowe płatki pod oczy

Podobno oczy są obrazem duszy. Na pewno można z nich wiele wyczytać i nie chodzi tylko o nasze źrenice, ale także o to, co jest wokół nich. Zasinienie, worki pod oczami, czy przebarwienia sprawiają, że nasze oczy stają się zmęczone, a spojrzenie niewyraźne.

Co zatem zrobić, żeby nasze oczy wyglądały "jak milion dolarów"?!

czwartek, 20 lutego 2014

Polskie "kremy BB"

Gdy napisałam post "Od czego zacząć", czułam pewien niedosyt :P Bo jeśli chodzi o tematykę podkładów, które moim zdaniem są niezbędne w codziennym makijażu, to można o nich dużo mówić, bardzo dużo! 

Na rynku dostępne są podkłady w każdej możliwej konsystencji, a jakby tego było mało, producenci kuszą nas kremami BB oraz CC :) Jeśli chodzi o kremy CC, to jeszcze żadnego nie miałam, więc na ich temat nie mogę się wypowiedzieć. Za to kremy BB miałam trzy i szczerze mówiąc nie przekonały mnie do siebie, za to przekonały mnie, że podkłady nie są tak straszne, jak myślałam :P

Chcecie dowiedzieć się więcej? Zapraszam do oglądania ;)


XOXO
L'arancia

środa, 19 lutego 2014

płyn micelarny Bioderma Sensibio

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z pielęgnacją mojej twarzy, używałam toniku antybakteryjnego (ale bez alkoholu), potem łączyłam ten tonik z tonikiem nawilżającym, bo moja skóra z trądzikowej przeistoczyła się w mieszaną :)

Potem na rynku pojawiły się płyny micelarne, początkowo używałam ich jako produktu do demakijażu. Ale w pewnym momencie moja skóra się zbuntowała i odpowiedziała silnym podrażnieniem na toniki, których używałam. Wtedy postanowiłam przerzucić się na "apteczny" płyn micelarny i stosować go rano zamiast toniku :)

Pierwszym, którego używałam był płyn micelarny nawilżający z Iwostin (nie pamiętam dokładnie jego nazwy), ale słyszałam mnóstwo dobrych opinii na temat Biodermy i kiedy trafiłam na promocję 500ml za 50 złotych postanowiłam wypróbować płyn micelarny Bioderma z serii Sensibio :D



Nie używałam tego płynu do demakijażu, więc na ten temat się nie wypowiadam. Natomiast jako tonik jest idealny! Odkąd używam tego płynu micelarnego nie myję rano twarzy żelem, jedynie płuczę twarz zimną wodą i potem używam Biodermy. Dzięki temu moja twarz jest dobrze oczyszczona, ale nie pozbawiona bariery ochronnej (wiecie, o co mi chodzi :) 

Płyn micelarny jest wydajny (wystarczył mi na 10 miesięcy), chociaż w cenie regularnej dosyć drogi. Jak na razie udało mi się dwa razy trafić na promocję, więc nie jest źle :) Płyn oczyszcza, ale też nawilża twarz i co najważniejsze nie podrażnia wrażliwej, suchej skóry. Moim zdaniem pachnie wodą :P Ale to przyjemny zapach, praktycznie niewyczuwalny. 




Zgadzam się z opisem producenta :) Do tego jeszcze krótki skład płynu, moim zdaniem ideał, wart każdych pieniędzy :D Naprawdę polecam!!!

XOXO
L'arancia

wtorek, 18 lutego 2014

żel do skórek - Eveline

Znowu dawno nic nie pisałam, ale to przez egzamin, który czekał mnie na koniec ferii
(nie był to egzamin na uczelni, tylko z pewnych moich dodatkowych zajęć). Na szczęście
okazał się łatwy, więc bez problemu go zdałam :D

Mimo napiętego grafiku, zawsze pamiętam o manicure :P Wiem, że brzmi to dosyć zabawnie,
ale jednak zadbane paznokcie to podstawa! Oprócz obowiązkowego piłowania paznokcie
mój manicure opiera się przede wszystkim na "pozbywaniu" się skórek i (co jakiś czas)
na polerowaniu paznokci :)

Mam dosyć delikatne skórki, jednak gdy nie usunę ich co tydzień, to stają się widoczne. Zawsze używam żelu do skórek, odsuwam je kopytkiem, delikatnie opiłowuję pilniczkiem, a to co wystaje przycinam cążkami :)

Może się zastanawiacie, jak piłuję skórki?! Jest to bardzo prosty sposób, jednak wymagający wprawy. Jeśli chcecie wiedzieć więcej polecam obejrzenie filmiku nissiax83 :)

Jeśli chodzi o żel do skórek, to używam żelu z Eveline


Na zdjęciu poniżej opis producenta :) 


Żel nakładam na skórki i zwykle czekam minutę, żeby mógł zadziałać, potem odsuwam skórki kopytkiem, nadmiar żelu spłukuję w ciepłej wodzie i wtedy wykonuję manicure piliniczkowy :)

Moim zdaniem żel jest bardzo dobry, choć nie mam porównania z innymi. Jedno jest pewne,
jest bardzo wydajny, bo nawet nie pamiętam od kiedy go mam :P Zmiękcza skórki i ułatwia
ich usuwanie, zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet sprawia, że odrastają słabsze ;)
Nie pamiętam dokładnie ile kosztował, ale w stosunku do wydajności cena była dosyć niska!
Do tego opakowanie jest poręczne, a zakrętka kryje dziubek, umożliwiający precyzyjne nałożenie żelu. Żel nie spływa ze skórek, u mnie nie podrażnił skóry, mimo, że trzymam go trochę dłużej
niż zaleca producent :P Zapach żelu nie jest drażniący, ja go praktycznie nie czuję, a wiecie,
że mam świra na punkcie zapachów ;)

Jednym zdaniem - bardzo dobry żel do skórek :) Polecam!!!

XOXO
L'arancia ;)
 

poniedziałek, 10 lutego 2014

Od czego zacząć?!

Kilka dni temu spotkałam się z przyjaciółkami, jednej nie widziałam od bardzo dawna,
bo na co dzień mieszka za granicą. I jak to zwykle bywa w czasie babskiego wieczoru gadałyśmy
o wszystkim i o niczym :P 

Nie mogłyśmy nie poruszyć też tematu kosmetyków. Wtedy moja przyjaciółka (ta, której dawno
nie widziałam) powiedziała, że gdy wchodzi do sklepu z kosmetykami, czuje się zagubiona!
Bo, co wybrać, skoro otacza nas milion produktów od różnych producentów, o różnej konsystencji
i różnych właściwościach! Jak zatem wybrać najlepszy kosmetyk dla siebie?

Podobny problem ma wiele kobiet, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem, dlatego postanowiłam napisać mały przewodnik dla początkujących, żeby pomóc Wam zorientować
się co i jak :)

Podzieliłam kosmetyki na trzy kategorie:
1. niezbędne
  • krem nawilżający - wiem, że nie jest to kosmetyk kolorowy, ale jest bardzo istotnym elementem makijażu. Gdy skóra twarzy będzie nawilżona makijaż będzie lepiej się trzymał. Każdy musi znaleźć idealny krem dla siebie, dobrany do swojego rodzaju cery.
  • podkład/krem BB - do wyboru mamy mnóstwo produktów od płynnych po te w kompakcie. Osobiście polecam produkty płynne, nawet jeśli macie tłustą skórę, bo wyglądają bardziej naturalnie niż te w kompakcie. Mojej przyjaciółce oraz każdej osobie z cerą normalną i suchą polecam kremy BB, są lekkie i wyrównują koloryt skóry, a do tego trudno wybrać kolor nie pasujący do koloru skóry. Ja swoją przygodę z podkładem zaczynałam od pudru mineralnego, potem używałam kremy BB, teraz używam podkładu, bo na mojej cerze mieszanej płynny podkład dłużej się trzyma. Na temat kremów CC się nie wypowiadam, bo jeszcze nie używałam :)
  • puder - osobiście polecam ten w kompakcie, na początku dobrze sprawdzi się kolor transparenty. Ja w tej chwili wybieram kolor intuicyjnie ;) Polecam nakładać puder tylko na te miejsca, które tego wymagają. Zwykle przetłuszcza się strefa T ( w moim przypadku tak jest), dlatego puder nakładamy na czoło, nos i brodę, bo wtedy makijaż wydaje się być naturalny, bo nie widać pudru na twarzy. A przecież o to chodzi, żeby wyglądać jak najbardziej naturalnie :) Jeśli macie cerę tłustą, musicie nałożyć puder na całą twarz.
  • tusz do rzęs - ten kosmetyk nie wymaga komentarza :P Moja rada, nie patrzcie na to, czy tusz pogrubia, wydłuża, czy podkręca rzęsy, bo często są to "obiecanki-cacanki". Próbujcie różnych tuszy, aż traficie na taki, który będzie dla Was idealny.
  • róż do policzków - do wyboru mamy te w pudrze, kremie i płynie. Do tej pory używałam róż w pudrze, ale ostatnio kupiłam róż w kremie, na razie mogę powiedzieć, że daje u mnie bardziej naturalny efekt niż róż w pudrze. Ale konsystencję musicie wybrać same, najlepiej wypróbować kilka rodzajów róży i znaleźć ten idealny. Jeśli chodzi o kolor, to polecam róże w  kolorze różowym. Moim zdaniem taki róż pasuje do większości Polek, a jego intensywność zależy od tego, ile go nałożymy. 
  • szminka/błyszczyk/pomadka ochronna - wybór produktu zależy od tego, co lubicie. Ja namiętnie używam pomadek ochronnych, bo podkreślają naturalny kolor ust i je pielęgnują :) Jeśli chcę podkolorować moje usta, to stawiam na szminki, bo błyszczyki za bardzo sklejają moje usta :)

2. potrzebne
  •  korektor - zwykle służy nam do zakrywania niedoskonałości i cieni pod oczami, ale nie każdy ma taki problem, dlatego korektor umieściłam w tej kategorii :) Jeśli macie sińce pod oczami wybieramy korektor o pół tonu jaśniejszy od koloru podkładu. Mamy do wyrobu różne konsystencje, pod oczy polecam te płynne, korektory w kremie zostawmy do zakrywania niedoskonałości. Jeśli chcecie mieć jeden korektor, to kupcie ten w płynie. Na twarz nakładajcie go pod podkład, natomiast pod oczy na podkład. Dlaczego tak, bo jeśli chcemy ukryć niedoskonałości, a mamy korektor jaśniejszy od podkładu, to tylko je podkreślimy :) Cienie pod oczami chcemy rozjaśnić, dlatego korektor nakładamy na podkład (pisząc na podkład mam na myśli nakładanie go po nałożeniu podkładu, którego nie kładziemy pod oczy)
  • coś do brwi - piszę "coś", bo tu do wyboru mamy mnóstwo produktów: żele, cienie, farbki, kredki, woski. Znowu każdy musi wybrać to, co dla niego najlepsze. Jeśli chcecie uzupełnić brwi to polecam cienie i farbki. Jeśli chcecie tylko je podkreślić to stawiam na kredki i żele. Jeśli natomiast chcecie ujarzmić włoski, to zdecydowanie warto kupić wosk :)
3. opcjonalne
  •  eyeliner/kredka - możemy nim podkreślić kształt oka,  czy zagęścić rzęsy (optycznie). Wybór produktu zależy od preferencji. Początkującym polecam kredki, ewentualnie eyelinery w żelu, bo łatwiej nimi operować i nie "zmalować" okaz pod łuk brwiowy :P Ja osobiście używam czarnego eyelinera w żelu wodoodpornego, bo gdy zastygnie to nawet bez bazy utrzymuje się na miejscu :) Dlatego polecam kredki lub eyelinery wodoodporne. Jeśli chodzi o kolor, to osoby z ciemnymi oczami mogą używać koloru czarnego, natomiast osobom z jasnymi oczami polecam kolor brązowy, bo nie będzie tak przytłaczający, jak czarny. A przecież chcemy wyglądać naturalnie ;)
  • cienie do powiek - tu też mamy do wyrobu różne konsystencje i kolory. Niestety, nie powiem Wam, które będą dla Was najlepsze. Jedyne, co mogę polecić to kupowanie cieni w paletkach, bo zwykle dobrane są tak, że każde pasują do siebie. Za paletki biorę także podwójne cienie :P Ja długo szukałam idealnych cieni dla siebie, w tej chwili skomponowałam sobie paletkę dziesięciu cieni z Inglota, którymi mogę wyczarować makijaż dzienny i wieczorowy. Polecam Wam zrobić to samo, jak już znajdziecie kolory cieni, które są dla Was idealne :)
  • baza pod cienie do powiek -  jeśli Wasze powieki przetłuszczają się, a nie chcecie używać wodoodpornych cieni (np. w kremie), to baza jest niezbędna :)
  • bronzer - jest to jeden z kosmetyków, który bardzo lubię używać i dla mnie jest niezbędnym elementem codziennego makijażu. Jednak Wy nie musicie od razu go kupować, być może sam róż na policzkach da Wam efekt, jakiego oczekujecie. Najważniejsze to wybrać odpowiedni kolor, ważne żeby był brązowy (nie pomarańczowy) i był matowy, tylko wtedy podkreśli kości policzkowe, a nie zamieni Was w świecącą marchewkę. Jeśli chodzi o kolor, to szczerze mówiąc, jeśli nie macie pewności, który wybrać, chyba lepiej wziąć ten jaśniejszy.
  • rozświetlacz - doda naszej skórze blasku, zwłaszcza szczytom policzków, a to sprawi, że nasza twarz nie będzie płaska. Osobiście polecam kulki rozświetlające, bo najlepiej dopasują się do koloru skóry :)
I na końcu jeszcze dwie ważne sprawy - nie bójcie się eksperymentować!!! Tylko metodą prób i błędów znajdziecie kosmetyki idealne dla siebie, znajdziecie swoje konsystencje i kolory :) Drugą ważną rzeczą są pieniądze :P Nie musicie od razu wydawać na kosmetyki fortuny, zacznijcie od tych tanich (zwłaszcza jeśli szukacie koloru cienia do powiek, różu czy bronzera). Warto zainwestować w podkład lub krem BB, ale resztę rzeczy warto kupić taniej (np. w czasie akcji -40% w drogeriach) lub po prostu wybierać tanie produkty. Czasem tusz za 10 złotych może się okazać tym idealnym :D

XOXO
L'arancia ;)


piątek, 7 lutego 2014

french manicure

Sto lat mnie tu nie było, ale grypa położyła mnie do łóżka, a jak już z niego wstałam, to nic mi się nie chciało robić, bo sesja dała mi w kość, zwłaszcza, że już podczas egzaminów rozkładała mnie choroba. Ale dosyć biadolenia, czas na wpis ;)

Lubię malować paznokcie i robię to dosyć często. Pierwszym sposobem, w jaki malowałam paznokcie był french :) Nadal lubię ten sposób ich malowania, mimo, że zdania na temat tego manicure są podzielone. Zgadzam się, że french wygląda fatalnie na bardzo długich paznokciach. Dlatego trzeba opanować trudną sztukę wyczucia, kiedy nasze paznokcie są idealnej długości :P



 
Moim zdaniem, paznokcie na zdjęciach, mają idealną długość, jeśli chodzi o french. Natomiast, ja bardzo często noszę paznokcie spiłowane niemalże "do zera" :D Spiłowuje je tak, bo jest mi wygodniej i łatwiej wykonywać codzienne domowe czynności :)

Dlatego rzadko wykonywałam klasyczny french i zaczęłam szukać, jakiejś alternatywy :) W końcu zdecydowałam się na białą kredkę z essence, przeznaczoną do malowania końcówek paznokci. Jestem dopiero po pierwszym użyciu, ale subtelny efekt, jaki daje bardzo mi się podoba. Moje krótkie paznokcie wyglądają na zadbane, różowy lakier wygląda naturalnie, tak samo, jak lekko rozbielone końcówki :)

Do tego, jeśli końcówki się "zetrą" będę migła je bez problemu domalować, czego nie mogłam robić w klasycznym french'u, a co mnie denerwowało (bo musiałam go zmywać po dwóch dniach, a zwykle maluje paznokcie raz w tygodniu). Recenzja kredki pojawi się po dłuższym czasie użytkowania ;)

XOXO
L'arancia ;)