czwartek, 23 stycznia 2014

Kocham zimę :)

Wiem, że za oknem zimno, ale ja i tak lubię zimę ;) Zresztą, jak każdą porę roku, która ma swoje plusy i minusy. 

Jeśli chodzi o zimę, to ma ona w sobie coś magicznego! Uwielbiam, jak śnieg trzeszczący pod butami, podczas spaceru, a potem, gdy wracam już zmarznięta, to biegnę do kuchni po ciepłą herbatę z sokiem malinowym :)

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, za co jeszcze kocham zimę, to zapraszam do oglądania :)


Zachęcam Was do nakręcenia takiego filmiku, a także podzielenia się swoimi ulubionymi rzeczami związanymi z zimą w komentarzach ;)

XOXO
L'arancia ;)

środa, 22 stycznia 2014

balsam familijny Pollena

Kiedy sobie pomyślę, że czeka mnie ostatnia sesja, to cieszę się tak, jakbym trafiła "szóstkę w totka" :D Cieszę się, że to już prawie koniec studiów, bo uwielbiam nowe rozdziały w życiu (no dobra,
i jeszcze nie lubię miasta, w którym studiuję, więc się cieszę, że jeszcze trochę i żegnam się z nim
na zawsze!!!) Ale z drugiej strony, nie mam w ogóle motywacji do nauki, a materiału jest od groma :/

Dziś jednak zajmować nas mają sprawy przyjemne ;) Pisałam Wam już, że uwielbiam balsamy
do ciała, dlatego co i raz mam jakiś nowy :P Wczoraj skończył mi się kolejny, ale tak go pokochałam,
że używam kolejnego opakowania ;)

Zaczęło się niepozornie, chodziłam po dużym markecie w poszukiwaniu jedzenia :P I z ciekawości weszłam na dział z kosmetykami (zawsze robię takie "rozpoznanie" terenu), z nadzieją, że znajdę
coś ciekawego w przystępnej cenie :) A, że akurat kończył mi się balsam, to szukałam następnego.

Oglądam, oglądam i wreszcie trafiłam na taką niepozorną buteleczkę



Ale kiedy otworzyłam i powąchałam ten balsam, zakochałam się od pierwszego "wąchnięcia" :D
Do tego cena była bardzo niska (chyba około 5-6 złotych), więc się skisiłam i nie żałuję :)

Balsam jest wydajny, dobrze nawilża i cudownie pachnie (zapach kojarzy mi się z czystym, świeżym praniem, zabranym przed chwilą z dworu - uwielbiam takie zapachy). Dobrze wsiąka w skórę
i nie zostawia tłustej warstwy. Dodatkowym plusem jest niska cena (ostatnio kupiłam ten balsam drożej, ale tylko trochę, bo za około 8 złotych, więc to niewielka różnica). Jeśli się nie mylę, to cena balsamu jest związana z tym, że Pollena jest polską firmą.

Jeśli chodzi o skład, to nie wiem, czy jest "dobry", ale zamieszczam zdjęcie, żeby każdy mógł ocenić sam ;)





Gorąco polecam ten balsam, myślę, że się nie zawiedziecie!

XOXO
L'arancia ;)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

depilator - hit czy kit

Być może temat jest oklepany, ale chciałam się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat depilacji nóg za pomocą depilatora :)

Moją przygodę z depilacją zaczęłam wiele lat temu, najpierw goliłam nogi, potem zaczęłam używać kremów do depilacji, aż w końcu przerzuciłam się na depilator. Jeśli chodzi o woskowanie to próbowałam jedynie plastrów z woskiem, ale takim na gorąco jeszcze się nie depilowałam :P

Decydując się na depilator, miałam nadzieję, że będę miała trochę spokoju i nie będę musiała cały czas golić nóg. W końcu producent zapewniał, że efekt utrzyma się 4 tygodnie, opinie w gazetach mówiły to samo. Wtedy jeszcze nie znałam magicznej mocy internetu, bo skonfrontowałabym moje oczekiwania z opiniami internautów ;)

Jak wiadomo, życie weryfikuje nasze wyobrażenia, tak też się stało w przypadku depilatora :P Bo z jednej strony dobrze usuwa włoski, jednak ze względu na różny moment wzrostu włosa, nie usuwa wszystkich. Szczerze mówiąc, to zimą się poświęciłam i specjalnie trochę "zapuściłam" włosy na nogach, żeby mieć szansę usunąć je wszystkie. Jednak to też niewiele dało :) Dopiero potem doczytałam się, że aby depilacja przyniosła długotrwały skutek należy zabieg powtórzyć za tydzień. I rzeczywiście to dało bardzo dobre rezultaty :) Efekt utrzymywał się dłużej, nawet do 4 tygodni.

Ale... wiadomo, musiało jakieś być :P Teraz, gdy studiuję i mieszkam z większą ilością osób, dłuższe przesiadywanie w łazience nie jest mile widziane. Staram się oczywiści zajmować łazienkę, jak najwcześniej, żeby nie blokować jej po nocy, to muszę swój czas spędzamy w niej ograniczyć do minimum. A, że lubię depilować nogi w łazience, to zajmuję ją na dosyć długo. Przez to ostatnio porzuciłam depilator na rzecz maszynki ;) Jednak już niedługo, moje studia się skończą, więc mam nadzieję, że będę mogła siedzieć w łazience, bez ograniczeń xD


Na zdjęciu widzicie mój, już dosyć leciwy, depilator, który jednak nadal dobrze mi służy. Nie pamiętam, jaki to model, ale nie jestem pewna, czy jest jeszcze w sprzedaży :P 

Ja uważam depilator za hit! Co prawda depilacja jest czasochłonna i koniecznie trzeba ją powtórzyć po tygodniu, ale jak się potem ma 4 tygodnie spokoju, to można temu poświęcić trochę czasu :) Osobiście nie odczuwam bólu przy depilacji nóg, więc nie będę na to narzekać. Jedyne czego mi teraz brakuje do pełni szczęścia, to łazienki tylko dla siebie :P

XOXO
L'arancia ;)



piątek, 17 stycznia 2014

Dermogal A+E

Dziś po raz pierwszy od tygodnia nie wstawałam po 6 :P Pewnie dlatego dzień minął mi tak przyjemnie, poszłam bez pośpiechu na zakupy, nadrobiłam zaległości w oglądaniu filmików
na YT i odcinków seriali, i oczywiście przygotowałam, to co musiałam na uczelnię. No dobra,  prawie wszystko udało mi się zrobić :P

Jutro czeka mnie wyjazd do Warszawy :) Z jednej strony się cieszę, bo spotkam się z przyjaciółką
i wreszcie zrobię badania do pracy magisterskiej, ale z drugiej jak pomyślę, o wstaniu z samego rana i jeżdżeniu autobusami, to mi się odechciewa :P Na szczęście kolejne zaplanowane wyprawy będą odbywały się w bardziej dogodnych warunkach :)

Mimo wyjazdu, nie zrezygnuję z mojego cotygodniowego rytuału nakładania na twarz "rybki śmierdziuszki" :P Jedno opakowanie, a właściwie połowę, już wykorzystałam, więc czas na recenzję!


Rybki zawierają w sobie witaminy A i E, opakowanie zawiera 48 rybek, a ich koszt to około
14-15 złotych. To niewiele biorąc pod uwagę, że są bardzo wydajne. Oto, co pisze producent:


Do tego łatwo się je używa. Ja nakładam zawartość rybki na twarz i zostawiam go na około 15 minut, potem nadmiar zbieram chusteczką i kremuję twarz kremem, który aktualnie używam na noc :)

Efektów działania nie widać od razu, ale już po kilku tygodniach widać różnicę, dlatego odważę się powiedzieć, że rybki uzależniają :P Nawilżają i goją trądzik, a choć są "tłuste" (bo jak wiadomo witaminy A i E są rozpuszczalne w tłuszczach) to nie zapychają moich porów. Ja jestem od nich uzależniona ;) Po za tym, mnie ich zapach nie przeszkadza, ale tak, jak mówiłam w filmiku, każdy musi się o tym przekonać sam :D 

Jednym słowem - polecam :D

XOXO
L'arancia ;)


czwartek, 16 stycznia 2014

Bourjois Healthy Mix - korektor

Ciężki tydzień, z genetyką w roli głównej, mam już za sobą :) Chociaż czarno widzę moje zaliczenie tego przedmiotu, bo kolokwium było trudne :/

Mam nadzieję, że teraz (do czasu sesji) będę miała duuużo wolnych wieczorów, żeby robić wpisy i recenzje dla Was :) Bo bardzo mi brakuje wieczorów z pisaniem dla Was, dlatego czas nadrobić wszystkie zaległości ;)

Zacznę od, mam nadzieję, długo oczekiwanego filmiku (sic!), tym razem o korektorze, który skradł moje serce - zapraszam do oglądania!



XOXO
L'arancia ;)

P.S. Dziś przyszła do mnie wyczekiwana paczka ;) Jeśli jesteście ciekawi zawartości, to zapraszam jutro na mój Instagram!

piątek, 10 stycznia 2014

szampon z żeń-szeniem Green Pharmacy

Mój blog zdecydowanie ostatnio mnie nie lubi :P

Nie mogę dodawać zdjęć do wpisów, a mam sporo recenzji do zrobienia! A co to za recenzja,
jak nie ma zdjęcia?! Zapewne są wprowadzane jakieś zmiany, oby tylko wyszły mi na dobre,
a nie tak jak na YT, sprawiły, że nie mogę dodawać komentarzy :P Ale cały czas mam nadzieję,
że to się zmieni :)

Ostatnio mój wykładowca, przyniósł na ćwiczenia narysowaną w przekreślonym kółku twarz,
z grymasem na twarzy i podpisem "zakaz narzekania" :D Trzymając się tej sentencji, dosyć biadolenia, czas przejść do konkretów, czyli recenzji ;)

środa, 8 stycznia 2014

Słów kilka... ;)

Kochani,
Cały czas nie mogę zamieszczać zdjęć na blogu :/ Mam nadzieję, że w ciągu kilku dni uda mi się rozwiązać ten problem, bo mam jeszcze kilka recenzji do zrobienia :D

Druga sprawa, jeśli na mój blog zaglądają osoby, które oglądają mój kanał na YT, to bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa w komentarzach ;* Wiem, że nie są one widoczne pod filmikami, ale już pracuję nad tym, żeby to zmienić :)

Zmiany, które miały ułatwić życie, mnie jakoś uprzykrzają :P

XOXO
 L'arancia ;*

wtorek, 7 stycznia 2014

krem do twarzy Hydra Adapt Garnier

Wiem, że pisałam to wczoraj na Twitterze, ale mimo wszystko powtórzę :P

Święta, święta i po świętach!!! Czemu wolny czas tak szybko mija?!

Bardzo Was przepraszam za tak długie milczenie, ale zgodnie z tym, co sobie obiecywałam, w domu tylko leżałam i pachniałam (no i jeszcze troszkę się objadałam :P) Wszystko tylko po to, żeby naładować baterię i dobrze rozpocząć Nowy Rok, także na blogu ;)

Na pewno ucieszy Was ta wiadomość, że sporo produktów mi się pokończyło, zatem
będą recenzję :D Wiele też nowych się pojawiło, kto zagląda na mój Instagram ten wie :P

Dziś recenzja kremu do twarzy, który miał zachwycać, a nie zachwyca, przynajmniej mnie ;) 

Chodzi o odżywczy krem-balsam do skóry suchej i bardzo suchej Hydra Adapt Garniera
-
wersja różowa :)


Zacznę od tego, dlaczego ten krem mnie nie zachwycił! Otóż jego zapach, choć kwiatowy, był tak intensywny, że mimo dobrego nawilżenia skóry, nie kupię tego kremu ponownie. Gdyby nie zapach, prawdopodobnie zagościł by u mnie dłużej :) Ja tak nie lubię mocno perfumowanych kremów do twarzy, stąd mój brak zachwytu. Co prawda nie było czuć zapachu na skórze, ale nieprzyjemny zapach podczas aplikacji, skutecznie mnie do tego kremu zniechęcił :P