Nigdy nie czytałam książek, które są poradnikami. Wydawało mi się, że autorzy tych książek chcą nam coś narzucić, nakazać...
Jednak, gdy przeczytałam w gazecie recenzję książki Jennifer L. Scott "Lekcje Madame Chic", wiedziałam, że to książka dla mnie. Gdy wreszcie dostałam ją w swoje ręce, pochłonęłam z prędkością światła i to nie raz :P
Po przeczytaniu książki "Lekcje Madame Chic" stwierdziłam, że muszę wprowadzić do swojego życia kilka udoskonaleń ;) Część tych opisanych w książce stosowałam, część już wprowadziłam do życia, ale jest jeszcze spora część, która czeka na swoje "wielkie wejście" :D
Jednym z takich udoskonaleń jest ... słuchanie muzyki podczas posiłku!
Pewnie się zastanawiacie po co słuchać muzyki, skoro równie dobrze można oglądać telewizję, albo korzystać z internetu.
Na początki, gdy w książce przeczytałam, że oglądając telewizję podczas posiłku, tak się na niej skupiamy, że nie możemy się najeść. Na początku nie chciałam w to wierzyć, przecież od zawsze, gdy jem sama oglądam telewizję, ale moja ciekawość była silniejsza i postanowiłam sprawdzić tę tezę na własnej skórze :)
I wiecie, co... rzeczywiście, gdy do śniadania słucham muzyki, to nie zajmuje mnie nic innego, poza moim śniadaniem! Nic mnie nie rozprasza, więc mam czas na dokładne pogryzienie kęsa i czuję się najedzona szybciej i na dłużej :D A samotny posiłek umila mi właśnie muzyka ;)
Tak samo jest z obiadem, nawet mały obiad jest w stanie zaspokoić mój głód. Muszę się jednak przyznać, że do kolacji nie stosuję tej zasady, bo zwykle oglądam wiadomości, żeby być na bieżąco :P
A najfajniejsze w słuchaniu muzyki jest to, że możemy słuchać tego, co lubimy i nasz dzień staje się przyjemniejszy, zatem zachęcam do słuchania muzyki podczas posiłku!!! Tylko nie śpiewajcie, żeby się przypadkiem nie udławić :P
XOXO
L'arancia ;)
P.S. Ja ostatnio ciągle słucham Michaela <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz